: O RASIE :  : KUPUJEMY PSA :  : DLA HODOWCÓW :  : GALERIA :  : NASZA HODOWLA :

Jakiego psa wybrać?

 

A więc wiesz już, że malamut to rasa dla ciebie.Teraz nadszedł czas, by zdecydować jaki ma to dokładnie być malamut. Od tej ważnej decyzji w dużej mierze zależeć będzie, czy w przyszłości twój pies będzie sprawiać ci więcej radości czy kłopotów. Dopasuj psa do swoich potrzeb i możliwości.

 

 Pies czy suka?

Suki są z reguły o wiele łatwiejsze w szkoleniu, bardziej uległe, nie sa tak skore do bójek (statystycznie, bo zdarzają się i suki agresywne), generalnie okazują człowiekowi więcej uczucia i są bardziej od niego uzależnione psychicznie.
Psy natomiast z reguły mają bardziej zdecydowane charaktery i trudniej je układac. Spora część dorosłych malamutów-samców nie jest nigdy spuszczana ze smyczy przy innych psach z powodu trudności z opanowaniem agresywnych zachowań wobec innych samców. Z racji swojej niezależności i często skłonności dominacyjnych, samce trudniej się podporządkowują, mniej chętnie wykonują polecenia, częściej ignorują przywoływanie przez właściciela. W ich wychowanie trzeba z reguły włożyć więcej pracy i wymaga ono większych umiejętności, niż ma to miejsce w przypadku suk.

Jako towarzysz rodziny z dziećmi lepiej sprawdzi się suczka, która będzie także najlepszym wyborem dla osób o introwertycznym, łagodnym charakterze. Jeśli natomiast masz bardzo silną osobowość, jesteś stanowczy i lubisz wyzwania, pies może byc dla ciebie lepszym wyborem.

Często powtarzanym argumentem przeciwko suce są cieczki. Malamutki zazwyczaj mają cieczkę 2 razy w roku, trwa ona około 3 tygodni, z czego około 1 tygodnia przypada na okres ruji, kiedy suka może być skutecznie kryta. Cieczki oznaczają, że przez kilka tygodni w roku będziesz musiał wyprowadzać sukę na spacer wyłącznie na uwięzi, nie będziesz mógł również zostawiać jej w ogrodzie, musi być cały czas pod kontrolą, w domu. Jeśli jej nie zabezpieczysz stosownymi preparatami, zapach cieczki może zwabiać wszystkie psy z okolicy.
Rozwiązaniem problemu z cieczkami może być sterylizacja.

Samce wprawdzie nie mają cieczek, ale nie oznacza to, że wybierając samca unikniemy kłopotów związanych z popędem płciowym. Suka jest kłopotliwa jedynie przez kilka tygodni w roku, samiec natomiast może zawsze biegać za sukami, głuchy na nasze wołania. Zdarza się, że pies otumaniony zapachem suki w ruji pędzi na oślep nie bacząc na przejeżdżające samochody. Wiele samców mając sukę z cieczką w okolicy odmawia jedzenia przez wiele dni, wyje, drapie drzwi próbując się wydostać z domu i uciec do suki. Jest to spory problem w szczególnie w miejskich blokowiskach, gdzie jest dużo psów i cieczki zdarzają się co chwilę. W wypadku pobudliwego psa jedynym humanitarnym wyjściem jest kastracja - w innym przypadku jest on niemal nieustannie narażony na pobudzające go zapachy, a nie ma możliwości zaspokojenia swoich popędów. Nota bene znalezienie suczki do krycia nie rozwiązuje problemu, a często go wręcz nasila - kiedy pies raz pokryje, tym bardziej za każdym razem czując sukę w ruji będzie robił wszystko, żeby ją pokryć. Dla pobudliwego, niewykastrowanego samca życie w blokowisku może stać się prawdziwą udręką.

 

 Szczenię czy starszy pies?

Czy lepiej kupować pieska 7-tygodniowego, kilku- czy kilkunastomiesięcznego młodzika czy raczej dorosłego psa? Trudno tu o jednoznaczną odpowiedź, każda z tych opcji ma swoje wady i zalety.

Malutkie szczenię to nie tylko rozkosz obcowania z przesłodką, puchatą kuleczką, ale także możliwość wychowania go w odpowiadający ci sposób. Czy jednak tak naprawdę jesteś na to przygotowany? Czy masz wystarczającą wiedzę, umiejętności, a także dość czasu i cierpliwości, by wychować swojego wymarzonego psiaka? Jeśli tak, jeśli czujesz się na siłach, zdecyduj się na szczeniaczka. Poświęcony mu czas zaprocentuje w przyszłości i masz szansę starannie sobie wychować wspaniałego towarzysza na następne kilkanaście lat.
Pamiętaj jednak, że wychowanie psa, zwłaszcza dużego i niezależnego, to olbrzymia odpowiedzialność. Niejedna psia tragedia zaczyna się od pochopnego zakupu psa i folgowania mu we wszystkim, po czym właściciel nagle zdaje sobie sprawę, że kompletnie sobie nie radzi z dominującym, kompletnie niewychowanym i sprawiającym mnóstwo problemów psem. Pozbywa się go, oddając byle komu bądź do schroniska. Jakie szanse na resocjalizację i znalezienie nowego domu ma nieokiełznany, 50-kilogramowy dominant? Prawie zerowe. Często przechodzi z rąk do rąk, zanim w końcu trafi do schroniska i zostanie uśpiony. Niefrasobliwość pierwszego właściciela i zaniedbanie stosownego wychowania może się dla takiego psa po pewnym czasie okazać wyrokiem. Miej tą świadomość i nie traktuj psa jak zabawki, którą można zepsuć i po prostu wyrzucić nie martwiąc się o jej dalszy los. To żywa, czująca istota i od tego jak go wychowasz może zależeć jego późniejsze być albo nie być.

 

Bywa, że lepszą opcją niż 7-tygodniowy malamut jest jest wzięcie nieco starszego szczeniaka, a to z dwóch powodów. Po pierwsze, miał on możliwość dłużej obcować z matką i rodzeństwem (a czasem i innymi dorosłymi psami), co skutkuje lepszą socjalizacją z psami i w przyszłości może zaprocentować w postaci lepszych stosunków z innymi przedstawicielami własnego gatunku. Szczenię w swojej psiej rodzinie uczy się intensywnie różnych zachowań społecznych. Wczesne oddzielanie szczeniat od suki sprzyja ich silnej socjalizacji z ludzmi, ale cena jest pewne uposledzenie socjalizacji z psami. Suka uczy szczenieta wielu rzeczy nawet w 4. miesiacu zycia, wiec nie bojmy sie brac starszych niz 7 tygodni szczeniat - te dodatkowe tygodnie spedzone z matka powinny pozytywnie zaprocentowac w przyszlosci. Drugi powód, dla którego wzięcie starszego szczeniaka czy młodego psa może być dobrym wyborem, to wychowanie go przez hodowcę. Oczywiście obydwa te argumenty dotyczą jedynie dobrych hodowli, gdzie psom poświęca sie wystarczającą ilość czasu, a hodowca jest pasjonatem rasy, zna doskonale jej specyfikę i z racji bogatego doświadczenia potrafi doskonale wychować szczenięta i ukształtować ich charaktery. Jeśli dodatkowy czas w hodowli psiaki spędzają samotnie w kojcu, nie maja z tego żadnych korzyści. Jeśli natomiast towarzyszą rodzinie w jej codziennym życiu, to uczą się zasad funkcjonowania w ludzkim stadzie, a hodowca przypilnuje, by opanowały niezbędne umiejętności (np. nie załatwianie się w domu, chodzenie na smyczy, przychodzenie na zawołanie, psy obiecujące wystawowo nieraz są też uczone wystawiania się).
Innymi słowy, starszy pies jest również doskonałym wyborem, pozwala nam ominąć etap obgryzania naszych butów i mebli, czy nauki czystości w domu, ale pod jednym warunkiem - musi pochodzić z dobrej hodowli, gdzie hodowca zainwestował w niego swój czas i umiejętności, by stał się on miłym, niekłopotliwym domownikiem. Starszy psiak z kojcowej hodowli może się natomiast okazać dla przyszłego właściciela prawdziwą katastrofą.

Jeśli szukamy psa na wystawy i do hodowli, podrośnięte szczenię bądź młody pies to najlepsza opcja. Pies kilkumiesięczny jest już ukształtowany i czeka nas mniej niespodzianek. Wymienił już zęby mleczne na stałe, mamy więc pewność, że będzie miał prawidłowy zgryz i komplet uzębienia. Widzimy już właściwe mu proporcje, możemy ocenić budowę anatomiczną, szatę, ruch. Także osobowość psa jest już praktycznie ukształtowana.

Trzecia możliwość to kupno bądź adopcja dorosłego psa. Plusem tego rozwiązania jest fakt, że wiemy od razu, na co się decydujemy - pies jest już całkowicie ukształtowany pod względem budowy i charakteru. Omija nas bieganie po domu z mopem i wycieranie produkowanych przez szczeniaczka kałuż; etap wymiany zębów mlecznych i obgryzania wszystkiego co popadnie także pies ma już dawno za sobą. Pies kilkuletni czy stateczny już malamuci emeryt to dobry wybór dla kogoś, kto zauroczony jest malamucią osobowością i urodą, ale nie poradziłby sobie z olbrzymią potrzebą ruchu i niespożytą energią tej rasy. Młode malamuty bywają uciążliwe z racji rozpierającej je energii, pies kilkuletni natomiast często potrzebuje o wiele mniej ruchu, robi się bardziej serdeczny, spokojniejszy, posłuszniejszy (nie mam tu na myśli, że posłuszeństwo spada nam z nieba wraz z którymiś z koleji urodzinami naszego psa - ale pies kilkuletni nie ma już takiej ochoty na szaleństwa jak młodzik i przez to mniej rzeczy z otoczenia jest w stanie go sprowokować do ignorowania właściciela).

 

Do zaprzegu dobrze jest nie brac szczeniaka 7-tygodniowego, ale troche starszego. W zaprzęgu szalenie istotna jest współpraca z innymi psami, więc procentuje tu dłuższe przebywanie w psiej rodzinie.

Nigdy natomiast nie nalezy kupowac szczeniat z "fabryk szczeniąt" sprzedajacych je w wieku ponizej 7 tygodni. Szczenie musi zakonczyc okres wczesnej socjalizacji z matka i rodzenstwem, ma to olbrzymi wplyw na jego dalsze zycie i relacje z innymi psami. Szczenieta zbyt wczesnie oddzielone od matki z reguly sprawia duze problemy swoim wlascicielom. Hodowca sprzedajacy np. 5-tygodniowe malamuty wykazuje sie kompletnym brakiem troski o psychike pieskow. Nie powinnismy dac sie nabrac na zadne argumenty takiego handlarza - pamietajmy, ze jesli kupimy takiego pieska z litosci, jego matka zaraz bedzie miala nastepny zabiedzony miot (skoro poprzedni tak dobrze sie sprzedal). Kupując malamuta z "fabryki szczeniat" jesteśmy odpowiedzialni za cierpienia zwierząt tam trzymanych!

 

 Od hodowcy, z giełdy, czy z bazy adopcyjnej?

Najbardziej komfortowo jest wziąć pieska z dobrej hodowli. Będzie dobrze odchowany, zdrowy, zadbany. Hodowca zadbał o jego zdrowie, psychikę i odpowiednie wychowanie, a w przyszłości będzie nam służył pomocą. Takie wsparcie ma niebagatelne znaczenie, zwłaszcza jeśli to nasz pierwszy malamut. Hodowca będzie służył radą i pomocą w każdej sytuacji, podpowie jak dalej wychowywać psiaka, jak rozwiązać ewentualne problemy w jego zachowaniu, czym go żywić, jak szkolić, jakie witaminy podać, jaka szczotka sprawdzi się najlepiej przy danym rodzaju włosa i tak dalej - początkujący właściciel ma wciąż mnóstwo dylematów do rozwiązania, pytania pojawiają się co chwilę i naprawdę ciężko jest radzić sobie z nimi samemu. Można oczywiście chodzic co chwilę do weterynarza i szkoleniowca, szukać informacji w internecie, obłożyć się książkami - i to jest OK, warto zdobywać wiedzę. Ale czy nie prościej byłoby mieć pod ręką kogoś, kto zna rasę na wylot i potrafi na poczekaniu odpowiedzieć na prawie każde nasze pytanie z nią związane, doradzić, pomóc? Dzięki zakupowi psa z naprawdę dobrej hodowli oszczędzasz czas i nerwy, nie musisz uczyć się na własnych błędach i wyważać otwartych drzwi. Twoje pierwsze tygodnie i miesiące z malamutem upłyną spokojniej i szczęśliwiej. Weź pod uwagę, że warto włożyć trochę wysiłku w wyszukanie naprawdę dobrej hodowli i zapłacić nieco więcej za szczenię, ale otrzymać w zamian zadbanego, odchuchanego psa i pełne wsparcie przez resztę jego życia.

Kolejne godne polecenia rozwiązanie to adopcja. Korzyści związane z wzięciem dorosłego psa opisałam powyżej. Adoptując możesz zaoszczędzić pieniądze (psy są z reguły do wzięcia za darmo lub za bardzo symboliczną kwotę), a jednocześnie - co najważniesze - możesz pomóc psu w potrzebie. Jeśli nie szukasz psa na wystawy i do hodowli, nie planujesz szczególnej kariery sportowej czy innej, gdzie ważne jest układanie psa od pierwszych tygodni życia, zdecyduj się na adopcję. Malamuty po przejściach są często bardzo oddane swoim nowym właścicielom, ma się wrażenie, że w przeciwieństwie do kupionego w hodowli szczeniaczka naprawdę potrafią docenić nowy dobry dom i oddają całe swoje serce swojej nowej rodzinie.
Adopcja może mieć jednak rzecz jasna także minusy, jak każde z rozwiązań. Dowiedz się koniecznie, z jakiego powodu właściciel oddaje psa. W większości wypadków robi to dlatego, że przecenił swoje możliwości, nie był w stanie zapewnić psu wystarczająco dużo uwagi i czasu, a niewybiegany, zostawiony sam sobie malamut może stać się prawdziwą udręka dla właściciela - może zacząć niszczyć, wyć, uciekać. Kolejnym powodem oddawania starszych psów są problemy z hierarchią, kiedy rozpuszczony i niewychowany malamut nie chce się podporządkować domownikom, może nawet bywać agresywny. Zdarza się też, że pies szuka nowego domu z przyczyn losowych, kiedy sytuacja życiowa właściciela diametralnie się zmienia i nie może on dłużej mieć psa.
Zanim adoptujesz psa, sprawdź go dokładnie. Wiele z psów do oddania stanie się wspaniałymi, oddanymi towarzyszami, ale upewnij się, że na przykład nie bierzesz psa oddanego z powodu z agresji wobec dziecka kiedy ty sam masz w domu małe dzieci. Najlepiej zwróć się do bazy adopcyjnej Bezdomne Szpice i adoptuj za jej pośrednictwem. Współpracownicy bazy osobiście sprawdzają każdego psa, dzięki czemu unikniesz przykrych niespodzianek.

 

Niewątpliwie najgorszą z możliwych opcji jest kupienie malamuta z fabryki szczeniąt bądź od handlarza.
Idziesz na wystawę, a przed jej wejściem z kartonów, klatek i bagażników aut kuszą puchate kilkutygodniowe kuleczki. Przystajesz zaciekawiony, handlarz wciska ci jedno ze szczeniąt na ręce... wpadłeś.
Albo bierzesz do ręki gazetę i widzisz ogłoszenie o szczeniakach. Dzwonisz, cena jest okazyjna, "hodowla" blisko ciebie, jednym słowem prawie zero wysiłku i masz wymarzonego pieska. Nic bardziej mylnego.

Czy zastanawiałeś się dlaczego szczenięta tak różnią się cenami? Nie, nie wynika to z ceny tzw. papierów. Wynika to raczej z inwestycji hodowcy w szczenięta. Jeśli jakiś szczeniak kosztuje zaledwie tyle co worek dobrej karmy, to jakim cudem hodowcy miałoby się udać zapewnić jemu i jego matce właściwe wyżywienie i opiekę weterynaryjną? Wierzysz w to, że dokłada do szczeniąt? Zajrzyj na stronę przedstawiającą koszty wyhodowania miotu. Właściwe odchowanie szczeniąt sporo kosztuje i znajduje to odbicie w cenie szczeniąt. Tanie szczenięta są z reguły tylko pozornie tanie, bo prawdziwe koszty zaczynasz ponosić już po ich zakupie. Tanie szczenię oznacza minimalizację kosztów producenta - żywienie tylko na tyle dobre, by matka i szczenięta w ogóle przeżyły, brak opieki weterynaryjnej, odrobaczeń, szczepień. Producent szczeniąt, w przeciwieństwie do prawdziwego hodowcy, przerzuca po prostu koszty związane z psiakiem na kogoś innego. Mianowicie na jego nabywcę.
Psiak był podle żywiony, ale tym niech się martwi właściciel - zajmie mu parę miesięcy, zanim prowadzony przez weterynarza doprowadzi psa do jako takiego stanu.
Psiak nie miał odrobaczeń i szczepień, ale tym także martwi się wyłącznie właściciel - nieraz wkładając spore kwoty w ratowanie życia psa, który z powodu braku szczepień zaraził się śmietelną zakaźną chorobą. Niejednokrotnie szczenięta z fabryk szczeniąt umierają w pierwszych tygodniach u nowego właściciela.
Psiak nie był brany na ręce, nie miał kontaktu z ludźmi, nie był socjalizowany - ale to też zmartwienie właściciela, niech teraz płaci za psiego psychologa czy szkoleniowca, niech miesiącami czy latami walczy z niesocjalnymi zachowaniami psa, z zaburzeniami psychicznymi, z lękliwością, agresją ze strachu. To w końcu jego problem, nie producenta szczeniąt. Handlarzowi nie będziesz tym zawracał głowy - nigdy w życiu nie da ci adresu czy numetu swojego telefonu, bo jeszcze mógłbyś wrócić z reklamacją. A handlarz, w przeciwieństwie do hodowcy z prawdziego zdarzenia, nie chce ponosić absolutnie żadnej odpowiedzialności za wyhodowane przez siebie psy. Rozmnożyć-sprzedać-zapomnieć - oto cała jego filozofia. Szczenięta nie są oznakowane, nie masz też umowy kupna psa, więc z wrazie jakichkolwiek problemów nie będziesz w stanie udowodnić, że kupiłeś psa od tego właśnie handlarza. To dzięki temu handlarze mogą bezkarnie sprzedawać wycieńczone, chore psy, które pomimo interwencji weterynarza nieraz umierają w nowym domu. Handlarz nie poniesie żadnych konsekwencji.

Rzecz w tym, że kiedy ktoś na ulicy zaproponowałby nam kupno mercedesa w cenie malucha, natychmiast zapaliłaby nam się czerwona lampka i podejrzewalibyśmy jakieś oszustwo. Ale jeśli ktoś handluje szczeniętami w cenie sporo niższej od normalnej, cieszymy się z okazji, jesteśmy dumni z własnej zaradności (inni płacą trzy razy więcej, ale my jesteśmy sprytniejsi) i generalnie czujemy się, jakbyśmy Pana Boga za nogi złapali, nie przeczuwając kłopotów, jakie wkrótce się pojawią.

Pamiętaj, że kupując psa z fabryki szczeniąt, głosujesz swoimi pieniędzmi. Płacisz za to, żeby psy były rozmnażane w haniebnych warunkach wyłącznie dla zysku ich "hodowców", bez oglądania się na dobro psów. Handlarz nigdy ci nie pokaże miejsca, gdzie mnoży psy - być może zgłosiłbyś go do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami lub na policję, zamiast kupić od niego szczenię. Nie dostaniesz też od niego żadnej umowy sprzedaży.
Jeśli uważasz, że nie stać cię na kupno psa z normalnej hodowli, rozważ wszystkie opcje. Możesz znaleźć tańsze, niewystawowe szczenię. Możesz kupić psa na raty. Możesz wreszcie adoptować starszego psa - oszczędzisz pieniądze, a jednocześnie zamiast przykładać rękę do psiej krzywdy, uratujesz jakiegoś malamuta i dasz mu dobry dom.

 

 Z rodowodem czy bez?

Po pierwsze generalna tendencja jest taka, że odpowiedzialni hodowcy rejestrują swoje hodowle, ich szczenięta są oznakowane i otrzymują świadectwa pochodzenia, czyli rodowody, natomiast fabryki szczeniąt działają poza kontrolą stowarzyszeń kynologicznych, więc pochodzące stamtąd szczenięta nie są w żaden sposób rejestrowane czy oznakowane. Oczywiście zdarzają się nieliczne wyjątki, zdarzają się hodowle "bez papierów", gdzie dba się o psy, zdarzają się też niestety hodowle zrzeszone w Związku Kynologicznym, które hoduja w warunkach nie lepszych niż fabryki szczeniąt i jakoś udaje im się przemknąć przez sito związkowych kontroli. Jedak mimo to z reguły rodowód jest nie tylko gwarancją pochodzenia psa od rasowych rodziców, ale także swoistą gwarancją dawaną przez Związek Kynologiczny, że hodowla działa według stosownych zasad i właściwie traktuje psy, że szczenięta są zdrowe i w dobrej kondycji.

Po drugie, rozważając kwestię zakupu psa z rodowodem lub bez, musisz sobie przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście chcesz mieć malamuta? Jeśli tak, kup psa z rodowodem, czyli świadectwem pochodzenia, a nie polegaj jedynie na słowie sprzedawcy, którego więcej nie zobaczysz na oczy. Handlarze żerują na naiwności i braku wiedzy nabywców, szczenięta "rasowe bez papierów", kupowane z reguły na jakimś targowisku, często wyrastają później na urocze wprawdzie, ale nierasowe psy. Kupno psa bez rodowodu to spore ryzyko. Nie masz żadnej gwarancji, że pies który wyrośnie z takiego szczeniaka będzie swoim wyglądem i co najważniejsze zachowaniem przypominał malamuta, jakiego znasz z opisów w internecie, książkach czy czasopismach.

Pamiętaj również, że hodowca kryjąc nierodowodową sukę nierodowodowym psem nie ma bladego nawet pojęcia, kim byli ich przodkowie. Czy byli zdrowi? Może nie zakwalifikowali się do legalnej hodowli rodowodowej z powodu poważnych wad? Czy faktycznie byli malamutami? A może był wśród nich mieszaniec, przez co u potomstwa mogą się niespodziewanie ujawnić cechy nietypowe dla malamuta? Jeśli taki "hodowca" kupił swoją sukę z kartona pod najbliższą wystawą, i kryje ją później poznanym na spacerze "rasowym bez papierów malamutem", skąd może mieć pewność, że nie kryje siostry bratem albo córki ojcem? Malamuty nie są bardzo popularną rasą i siłą rzeczy psy występujące w danym rejonie są często spokrewnione ze sobą. Takie krycia psów niewiadomego pochodzenia mogą zaowocować urodzeniem się szczeniąt z poważnymi wadami. Chciałbyś mieć szczenię z takiego miotu?

Jeśli twoją motywacją do zakupu psa niewiadomego pochodzenia jest chęć zaoszczędzenia pieniędzy, lepiej zrobisz adoptując psa.

 

 


PREVIOUS PAGE          UP          NEXT PAGE

Jak Ci się podoba strona? Co byś dodał/zmienił? Wpisz się do Księgi Gości!

Copyright (c) 1998-2010 Sno

 

ostatnia aktualizacja: 9 marca 2010