W naszej rodzinie pierwsze dziecko i pierwsze szczęnięta pojawiły się niemal równocześnie. Pod koniec września 2000 roku na świat przyszła Basia, kilka dni później nasza Tekilak urodziła jedenastkę pierwszych Sausimayoków.
Obawiałam się trochę, jak psy zareagują na nowego, malutkiego człowieka w naszym domu. Spisały się na medal - żadnej zazdrości, żadnej agresji wobec dziecka, nawet kiedy to wyjadało z psiej miski. Dla Basi towarzystwo psów jest czymś naturalnym, odkąd się urodziła zawsze miała je obok siebie. Malamuty właściwie ignoruje przez większość czasu, atrakcyjne są pieski innych ras widywane na wystawach. Marzy o małym piesku, którego chciałaby sama wystawiać i pielęgnować. Dzielnie pomaga mi jednak w szczotkowaniu i kąpaniu malamutów. Zakłada swoim pluszakom ringówkę i ciąga je po całym domu. :)))
Malamuty wybrałam, ponieważ chciałam mieć psa, który lubiłby dużo chodzić, biegać i podróżować. U Basi z dłuższym chodzeniem jest kiepsko, najwyraźniej po tacie odziedziczyła zamiłowanie do poruszania się samochodem ;) jednak poróżować bardzo lubi. Razem z nami i malamutami objeździła sporą część Europy, od Holandii po Finlandię. Marzy nam się wspólne zwiedzenie amerykańskich hodowli malamutów.